MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

09/03/2013 07:48:00

Ewolucja w wielkim mieście

Ewolucja w wielkim mieścieJuż prawie 9 lat minęło, od kiedy wpuszczono nas do Wielkiej Brytanii i pozwolono zatroszczyć się o lepszy byt. W tym naszym licznym napływie na Wyspy większość od razu skierowała się do Londynu – bo Big Ben, bo piętrowe autobusy, bo Notting Hill, bo The Clash i „London calling”.
Zachłyśnięci miastem, z ograniczoną znajomością angielskiego, chwytaliśmy się każdej pracy. Polscy mężczyźni męczyli się na budowie, my obsługiwałyśmy podpitych Anglików w pubach. Pracowałyśmy do późna, ale mimo wszystko miałyśmy siłę wyjść na nocne drinki. Biegać po Leicester Square, urządzać całonocne imprezy domowe z licznymi współlokatorami. Chodziłyśmy na koncerty reggae na Brixton i żadnej dzielnicy nie uznawałyśmy za „No-go area”, bo niczego się nie bałyśmy. Dawałyśmy się podrywać cudzoziemcom lub Polakom, którzy nakładali „brytyjskie” akcenty.

Ale po latach się wycwaniłyśmy. Nie my wszystkie, rzecz jasna, ale spora część z nas. Język znamy perfekcyjnie, wspinamy się po szczeblach kariery. Mamy swoje pieniądze i wysokie wymagania, może dlatego wiele z nas pozostaje singlami mimo sukcesów zawodowych. Podniosłyśmy poprzeczkę i nie damy się zagadać byle komu z londyńskim akcentem. Mamy swoją wiedzę i doświadczenia, więc nie ufamy tak łatwo facetom z ciemniejszą skórą. Wiemy, że kierujemy się stereotypami, ale wypracowałyśmy w sobie taką londyńską ostrożność. Możemy jadać w najlepszych restauracjach i nie musimy w nich obsługiwać. Podsumowując, stałyśmy się doświadczonymi londyńczykami, ewoluowałyśmy. Nie wiem tyko, czy można tę ewolucję uznać za do końca pozytywną…

W ciągu ostatnich dni dostałam dwie wiadomości od bliskich przyjaciółek – jedna kupuje dom i przeprowadza się do Brighton,  druga, która uciekła do Polski rodzić pierwsze dziecko (nie wyobrażała sobie rodzenia tutaj, mimo że Brytyjczycy tak szczycą się swoim NHS), teraz jest znowu w ciąży i do Londynu już zapewne nie wróci. Często słyszę od Polek, że nie wyobrażają sobie wychowywania dzieci w Londynie. Są tym miastem zmęczone i nie dziwię im się. Czy chodzi o problem każdego wielkiego miasta, czy właśnie tego miasta, gdzie każda dzielnica różni od kolejnej, jakby była całkowicie innym krajem? Kiedyś marzeniem było mieszkanie przy centrum, widok na Big Bena. Teraz odsuwamy się na obrzeża, nie przeszkadza nam brak metra. Im bardziej wieje wioską, tym lepiej i jest większa szansa, że będziemy miały sławnych sąsiadów. Nie wychodzimy do głośnych dyskotek, tylko pijemy w lokalnych pubach. Możliwe, że wiąże się to z wiekiem, ale zastanawia mnie, czy nie tracimy przypadkiem tego, co w tym mieście ma być najbardziej czarujące. To miasto jest pełne Piotrusiów Panów, a kiedy same przestajemy nimi być, zaczynamy się gubić.

Londyńskim Piotrusiem Panem jest na pewno inna znajoma, która mieszka tu od kilku miesięcy i z miasta, jak z pomarańczy, wyciska wszystkie soki. Jeździ na imprezy w miejsca i do ludzi, których nie zna. Czas pokonywania dystansów w Londynie nie gra roli. Umawia się z kilkoma facetami różnych narodowości jednocześnie. Nie podąża przy tym za poradnikiem, w którym nauczy się, jak przebiegnie randka z Brytyjczykiem, a jak np. z Francuzem. Postawiła na „spontan”.

W metrze, w którym londyńczycy z krwi i kości najbardziej cenią sobie błogą ciszę, najbardziej irytuje nas, gdy do wagonu wsiadają denerwująco uśmiechnięci turyści studiujący przewodnik pt. „Londra”. Łapię się na tym, że zastanawiam się wtedy, skąd u nich fascynacja tym męczącym miastem. A za chwilę żal mi samej siebie i tych wszystkich, którzy Londyn biorą za pewnik. Zawsze byłam fanką tego miasta, ale coraz częściej tak wiele mnie tu drażni. Czasem wracam w myślach do tego dnia 10 lat temu, kiedy po prazy pierwszy tu przyjechałam. Co prawda nie wylądowałam  na słynnej Victorii, ale ten rejon odwiedzałam często, bo bałam się zboczyć z jednej trasy pociągiem i zgubić. W końcu jednak przełamałam ten absurdalny strach. I wtedy odkryłam całą resztę. Tę, która mnie teraz drażni, a wtedy oczarowała.

Karolina Zagrodna, Cooltura
Więcej w tym temacie (pełna lista artykułów)
 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 9)

dariius

2 komentarze

11 marzec '13

dariius napisał:

Wymienione zostaly wszystkie wieksze miasta, nie tylko London. Nie mam pojecia co w sobie ma ale ciagnie mnie tam strasznie.

profil | IP logowane

axehammer

9 komentarzy

11 marzec '13

axehammer napisała:

Co to ma do rzeczy, halo? Chyba piszę do samego siebie...

profil | IP logowane

MikeBuffett

1 komentarz

11 marzec '13

MikeBuffett napisał:

Wiem co chcesz powiedziec "co cie boli".
Mialem to samo w latach 90tych w USA.Jako 25 letni mezczyzna mialem juz splacony dom i niezle prosperujaca firme.Moi koledzy w Polsce jeszcze studiowali a ja juz osiagnolem tak zwany "American Dream",dopiero puzniej zalozylem Rodzine i pojawily sie dzieci.Zaczolem zyc jak Amerykanin , inwestowac na gieldzie i w nieruchomosci,nie tylko w USA. Ale pozniej przyszedl rok 2008 i rany krwawia do tej pory.Dalej prowadze wysoki standart zycia ,ale to juz nie to samo."Majac 20+ lat myslimy ze zawojujemy swiat".
Pozdrawiam.

profil | IP logowane

axehammer

9 komentarzy

10 marzec '13

axehammer napisała:

Jak wedle ciebie wieś jest wszędzie poza
Londynem to możesz tam zostać.

"London ma cos w sobie"
No to ja się pytam: CO? :P

profil | IP logowane

dariius

2 komentarze

10 marzec '13

dariius napisał:

Nie kazdy lubi mieszkac na wsi. A London ma cos w sobie :)

profil | IP logowane

axehammer

9 komentarzy

9 marzec '13

axehammer napisała:

Pracę znajdziesz wszędzie, nie musząc mieszkać w drugim Islamabadzie.

profil | IP logowane

karjo1

159 komentarzy

9 marzec '13

karjo1 napisał:

Akurat to w duzych miastach jest wieksza mozliwosc wyboru pracy, pomijajac rolnictwo.

profil | IP logowane

axehammer

9 komentarzy

9 marzec '13

axehammer napisała:

Kto ma głowę na karku i odrobinę szacunku do samego siebie to omija takie ludzkie dumpyardy jak Lomndyn, Leeds, Bradford, Manchester, Liverpool i Birmingham.

profil | IP logowane

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Ogłoszenia

Reklama


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska